Od hechtgrau do feldgrau. Ewolucja umundurowania armii austro-węgierskiej podczas Wielkiej Wojny

Wśród wszystkich armii uczestniczących w I Wojnie Światowej umundurowanie żołnierzy Austro-Węgier zajmuje miejsce szczególne. Z jednej strony było ono spadkobiercą wielowiekowej tradycji monarchii habsburskiej, z drugiej zaś musiało szybko dostosować się do wymagań nowoczesnej wojny przemysłowej. Dla współczesnych kolekcjonerów i rekonstruktorów armia Austro-Węgierska jest niezwykle interesująca właśnie dlatego, że podczas zaledwie kilku lat konfliktu jej wygląd ulegał ciągłym zmianom. Dotyczyło to nie tylko kroju mundurów, lecz przede wszystkim ich kolorystyki.
Dziś wielu pasjonatów kojarzy austro-węgierskiego piechura z charakterystycznym szaroniebieskim mundurem. Inni wyobrażają sobie żołnierza ubranego w szarozielony feldgrau, podobny do późniejszych mundurów niemieckich. Co ciekawe, obie wizje są poprawne. Żołnierz cesarza Franciszka Józefa mógł bowiem wyglądać zupełnie inaczej w 1914 roku niż pod koniec wojny, a dodatkowo różnice pomiędzy poszczególnymi seriami produkcyjnymi bywały bardzo wyraźne.
Aby zrozumieć tę ewolucję, trzeba cofnąć się do początku XX wieku. Jeszcze pod koniec XIX stulecia armia austro-węgierska pozostawała wierna tradycyjnym rozwiązaniom. Dominowały ciemnoniebieskie mundury wywodzące się z wcześniejszych wzorów, a kwestie maskowania miały znaczenie drugorzędne. W całej Europie panowało przekonanie, że wojna będzie miała charakter manewrowy, a żołnierz powinien być łatwo rozpoznawalny przez własnych dowódców. Dopiero doświadczenia wojen kolonialnych oraz rozwój nowoczesnej broni palnej sprawiły, że zaczęto zwracać większą uwagę na barwy ochronne.
W monarchii habsburskiej efektem tych poszukiwań było wprowadzenie nowego koloru określanego mianem hechtgrau. Nazwa ta oznacza dosłownie „szarość szczupaka” i odnosi się do charakterystycznego błękitnoszarego odcienia tkaniny. W 1908 roku rozpoczęto wyposażanie armii w nowe umundurowanie polowe, które miało zastąpić starsze wzory. Ówcześni projektanci byli przekonani, że jasny szaroniebieski kolor będzie wystarczająco neutralny, aby utrudniać obserwację żołnierza na większych odległościach, a jednocześnie zachowa odrębny charakter armii austro-węgierskiej.
Patrząc z perspektywy ponad stu lat, można powiedzieć, że Austro-Węgry znalazły się w okresie przejściowym pomiędzy dawną a nowoczesną epoką wojskowości. Hechtgrau było już kolorem ochronnym, ale jeszcze nie tak skutecznym, jak rozwiązania opracowane później. Co więcej, odcień ten w praktyce bardzo różnił się w zależności od producenta. Na zachowanych fotografiach oraz oryginalnych egzemplarzach mundurów można spotkać tkaniny wpadające niemal w błękit, szarość, a czasem nawet delikatną zieleń.
Pierwsze miesiące wojny pokazały jednak, że teoria nie zawsze odpowiada rzeczywistości. Kampanie przeciwko Serbii i Rosji, a następnie walki w Karpatach oraz na froncie włoskim szybko unaoczniły, jak bardzo zmieniło się pole walki od czasów wojen XIX wieku. Karabiny powtarzalne, ciężkie karabiny maszynowe, artyleria dalekiego zasięgu i coraz lepiej rozwinięta obserwacja sprawiały, że nawet niewielka przewaga w maskowaniu mogła decydować o życiu lub śmierci.
W tych warunkach hechtgrau okazało się rozwiązaniem dalekim od ideału. Jasny, nieco błękitny odcień dobrze prezentował się podczas parad i ćwiczeń, lecz na tle ziemi, skał, okopów oraz zniszczonego krajobrazu był stosunkowo łatwy do zauważenia. W raportach i analizach prowadzonych podczas wojny coraz częściej zwracano uwagę na konieczność stosowania ciemniejszych oraz bardziej stonowanych kolorów. Według opracowań poświęconych austro-węgierskim mundurom hechtgrau uznano z czasem za zbyt widoczny na nowoczesnym polu walki, co stało się jednym z powodów późniejszej reformy.
Nie był to jednak jedyny problem. Wojna bardzo szybko obnażyła słabości gospodarki monarchii. Austro-Węgry dysponowały dużym potencjałem przemysłowym, ale jednocześnie były uzależnione od dostaw wielu surowców. Już w pierwszych latach konfliktu pojawiły się trudności z pozyskiwaniem odpowiedniej jakości wełny, bawełny oraz barwników. Z czasem zaczęto stosować różnego rodzaju materiały zastępcze, co wpływało zarówno na trwałość, jak i kolor mundurów.
Właśnie dlatego rekonstruktorzy tak często dyskutują o „właściwym” odcieniu austro-węgierskiego munduru. W rzeczywistości nie istniał jeden idealny kolor. Poszczególne partie produkcyjne mogły różnić się między sobą nawet wtedy, gdy formalnie należały do tego samego wzoru. Potwierdzają to zarówno zachowane egzemplarze, jak i badania prowadzone przez kolekcjonerów oraz środowisko rekonstrukcyjne. Wielu specjalistów zwraca uwagę, że pod koniec wojny spotykano mundury
od szarobłękitnych po wyraźnie zielonkawe lub brunatnoszare.
Przełom nastąpił w 1915 roku, kiedy rozpoczęto oficjalne przechodzenie na feldgrau. Sam termin oznacza „szarość polową”, jednak w praktyce był to kolor bardziej szarozielony niż wcześniejszy hechtgrau. Nie należy przy tym zakładać, że austro-węgierskie feldgrau było identyczne z niemieckim. Oba państwa stosowały własne receptury i własne technologie produkcji tkanin. W efekcie mundury żołnierzy obu armii, choć podobne na pierwszy rzut oka, różniły się odcieniem.
Co istotne, zmiana nie nastąpiła jednocześnie w całej armii. W czasie wojny siły zbrojne Austro-Węgier liczyły miliony żołnierzy rozrzuconych na ogromnym obszarze. Nie było możliwe natychmiastowe wycofanie wszystkich starszych mundurów i zastąpienie ich nowymi. W rezultacie przez długi czas obok siebie funkcjonowały różne wzory oraz kolory. Na fotografiach z lat 1915–1917 można znaleźć oddziały, w których część żołnierzy nadal nosiła starsze elementy hechtgrau, podczas gdy inni otrzymywali już nowe mundury feldgrau. Zdarzały się nawet przypadki mieszania obu typów umundurowania w ramach jednego kompletu.
Jest to niezwykle ważna informacja dla rekonstruktorów. Wbrew popularnym wyobrażeniom armie Wielkiej Wojny bardzo rzadko wyglądały tak jednolicie, jak przedstawiają je współczesne filmy czy ilustracje. Rzeczywistość frontowa była znacznie bardziej złożona. Zużycie wyposażenia, problemy transportowe, lokalne zakupy dokonywane przez oficerów oraz ciągłe niedobory sprawiały, że wygląd żołnierzy bywał bardzo różnorodny.
Równolegle do zmian kolorystyki postępowało upraszczanie kroju mundurów. Przedwojenne rozwiązania projektowano jeszcze w czasach względnego pokoju, gdy liczyła się estetyka wykonania i podkreślanie tradycji poszczególnych rodzajów wojsk. Wojna wymusiła jednak produkcję masową. Każdy dodatkowy szew, ozdobny element czy skomplikowany detal oznaczał większe zużycie materiału oraz dłuższy czas szycia. Dlatego kolejne wzory stawały się coraz bardziej praktyczne.
Podobny proces można zaobserwować w przypadku płaszczy polowych. Dla współczesnego obserwatora są one jedynie elementem umundurowania, jednak dla żołnierza Wielkiej Wojny często stanowiły podstawowy środek ochrony przed zimnem. Na froncie wschodnim, zwłaszcza podczas walk w Karpatach, warunki pogodowe były często równie groźne jak przeciwnik. Żołnierze wykorzystywali płaszcze jako okrycie podczas marszu, dodatkową warstwę izolacyjną podczas snu, a niekiedy nawet jako prowizoryczne posłanie.
Warto również pamiętać, że armia austro-węgierska nie była organizmem jednolitym. Oprócz wspólnej armii cesarsko-królewskiej (k.u.k. Armee) funkcjonowały również austriacka Obrona Krajowa (k.k. Landwehr) oraz węgierski Honvéd (m.k. Honvédség), posiadające własne tradycje, strukturę organizacyjną i częściowo odmienne oznaczenia mundurowe. Do tego dochodziły formacje górskie, jednostki strzeleckie, oddziały bośniackie oraz liczne służby pomocnicze. Każda z tych formacji posiadała własne tradycje i charakterystyczne wyróżniki. Chociaż zasadnicze wzory umundurowania były podobne, szczegóły takie jak barwy wyłogów, oznaczenia stopni czy elementy wyposażenia mogły się znacząco różnić.
Jedną z najciekawszych konsekwencji wojny było ograniczenie najbardziej rzucających się w oczy elementów umundurowania. Jeszcze przed 1914 rokiem wiele europejskich armii przywiązywało dużą wagę do efektownego wyglądu żołnierza, a poszczególne rodzaje wojsk i pułki wyróżniały się rozbudowanym systemem barw kołnierzy, wyłogów czy wypustek. Doświadczenia Wielkiej Wojny pokazały jednak, że na nowoczesnym polu walki nadmierna widoczność mogła stanowić zagrożenie. Nie oznaczało to całkowitej rezygnacji z tradycyjnych oznaczeń. W armii austro-węgierskiej zachowano system barw broni i wyróżników pułkowych, jednak stały się one znacznie bardziej dyskretne niż przed wojną. Duże kolorowe elementy ustępowały miejsca niewielkim patkom kołnierzowym, wypustkom i oznakom, które pozwalały zachować tożsamość jednostek bez nadmiernego pogarszania właściwości maskujących munduru. Przejście od jasnego hechtgrau do bardziej stonowanego feldgrau było jednym z przejawów tej szerszej przemiany, która objęła większość armii europejskich walczących podczas Wielkiej Wojny.
Dla kolekcjonerów i rekonstruktorów właśnie ta ewolucja stanowi dziś największą wartość poznawczą. Austro-węgierskie umundurowanie nie jest jedynie zbiorem przepisów mundurowych czy wzorów tkanin. To opowieść o armii próbującej dostosować się do zupełnie nowych realiów wojny. Historia przejścia od błękitnawego hechtgrau do bardziej praktycznego feldgrau pokazuje, jak szybko doświadczenia frontowe potrafiły zmieniać nawet tak pozornie drugorzędne kwestie jak kolor munduru. W rzeczywistości nie była to jednak kwestia estetyki. Była to odpowiedź na wymagania nowoczesnego pola walki, które na zawsze zmieniło oblicze europejskich armii.


















